|
o muzyce, z kulturą
czwartek, 17 maja 2012
Nie często zdarza się sytuacja, kiedy zespół nowymi utworami podbija stawkę. Rozkwita, sprawiając radość fanom, inicjując w jakimś sensie konkurencję, w obrębie własnej twórczości. Po ciepło przyjętym krążku Beach House "Teen Dream"(2010), amerykańsko-francuski duet Alex Scally i Victoria Legrand poszli za ciosem, ujawniając słuchaczom płytę "Bloom"(2012), której ponadprzeciętna zawartość, z pewnością wywoła bitwę na słowa i argumenty, jakimi krytycy i entuzjaści zespołu, będą się wzajemnie przerzucać, bez końca porównując oba wydawnictwa. Trudno Alexa Scally i Victorii Lengrand nie lubić, ale jestem też daleki od bezgranicznej fascynacji ich twórczością. Dream pop, to specyficzna etykieta, adresowana do wąskiego grona nadwrażliwych odbiorców, którym nie po drodze, z nachalną krzykliwością współczesnego świata. Muzyka Beach House, wychodzi na przeciw wszystkim niepoprawnym marzycielom, dla których nieśpieszne tępo poszczególnych kompozycji, jest drogowskazem i zawsze oznacza początek podróży, tylko sobie znaną ścieżką. Dla fanów - pozycja obowiązkowa, być może nawet płyta roku. Dla niewtajemniczonych, skrót mający początek w utworze "Myth", potem trzeba posłuchać "Lazuli", następnie "New Year", a na finał, majestatyczny "Wishes".
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blog Marka
Czytam:
Słucham:
Warto zajrzeć:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||